|
| Zamiłowanie do piwa jest u mnie naturalną konsekwencją zamiłowania do roślin. Toż to przecież jęczmień, bądź pszenica, w najlepszej postaci z dodatkiem chmielu, po wielu dniach różnorakich biologiczno-chemicznych procesów tworzą tą niepowtarzalną mieszankę, która rozjaśnia moje dni. Mając na myśli "piwo" nie mówię tu o tym surogacie złocistego trunku wytwarzanym w kilka dni, z dodatkiem chemicznych substancji, przez wielkie koncerny, którego butelki królują w naszych sklepach i na reklamach w TV. Prawdziwe piwo musi spokojnie i powoli przez wiele dni w naturalnych procesach nabierać swoich niepowtarzalnych właściwości. I tylko takie piwo warte jest zainteresowania i można nazwać je zdrowym. Dlaczego nie warto kupować tego wszystkiego, co znajdziesz w sklepie, a co tylko z nazwy udaje prawdziwe piwo? Przeczytaj, bo warto. Po pierwsze
Tak naprawdę piwo masowe powstaje nie z chęci wyprodukowania najpyszniejszego złotego trunku, ale przede wszystkim z chęci zysku. Wielkie koncerny nie chwalą się, ale generalnie produkują nawet kilka marek piw z jednego, identycznego koncentratu. Ta metoda nazywa się HGB ( high gravity brewing ) i sprowadza się do produkcji koncentratu, rozwadnianego w momencie rozlewu do butelek, w zależności od marki piwa.
Po drugie
Piwo produkowane masowo ma bardzo długi termin przydatności do spożycia. To tylko pozornie dobrze o nim świadczy. Jest pasteryzowane i konserwowane. Taka obróbka zabija wszystko, co naturalne i żywe w tym cudownym napoju, ale jednocześnie pozwala przedłużyć termin przydatności do spożycia z 5 tygodni do ponad 365 dni. Kosztem smaku, zapachu, a przede wszystkim – tego, co niewidoczne: bogactwa naturalnych witamin, innych związków i mikroelementów.
Po trzecie
Produkcja piwa skracana jest nieustannie. Triumfuje księgowość: dzisiaj używa się przyspieszaczy ograniczających proces wytwarzania piw do 1 (jednego) tygodnia! Takie tempo produkcji wpływa na spłycenie i ujednolicenie smaku piwa masowych.
Po czwarte
Wielkie koncerny wydają ogromne kwoty na kampanie odwołujące się do argumentów jakościowych, sugerując nawet dojrzewanie w drewnianych beczkach. Rzeczywistość to pozorna jakość: produkcja oparta na substytutach słodu (np. grys kukurydziany), polepszczaczach (np. kwas mlekowy) i uszlachetnianiu (np. wody z wodociągów).
Pamiętajcie! Porównanie smaku piwa naturalnego z piwem masowym, koncernowym to tak, jakby porównywać smak świeżego, wyciśniętego przed chwilą soku z sokiem w kartonie. zaczerpnięto z www.browar-amber.pl Piwa, które najbardziej lubię to: |
| "Książęce" - piwo powstające w tradycyjny sposób w małym browarze w Lwówku Śląskim. Piwo jasne pełne, ekstrakt brzeczki podstawowej 12,1%, zapach chmielowy, bez obcych zapachów, klarowne, złociste, piwo przelane z butelki do naczynia otwartego wykazuje dobre nasycenie dwutlenkiem węgla. Smak swoisty, bez obcych posmaków, goryczka wyraźnie chmielowa. W naczyniu degustacyjnym tworzy gęstą pianę. Jest to piwo NIEPASTERYZOWANE!. Dość trudno dostępne w sklepach. We wrześniu 2007 r. browar w Lwówku Śląskim niestety zbankrutował! Lokalnej warzelni nie pomogły liczne nagrody, jakie jej piwa zdobywały na ogólnopolskich konkursach piwowarskich. | | A to prawdziwa rewelacja! Piwo pszeniczne z kijowskiego browaru Obolon warzone według tradycyjnej niemieckiej technologii. Odkryte przeze mnie po wyprawie na Krym. Myślałem, że Ukraińcy nie są w stanie zrobić dobrego piwa, jednak po degustacji tego produktu przekonałem się jak bardzo się myliłem. „Obolon Pszeniczne” przygotowywane jest z najlepszych gatunków słodu jęczmiennego i pszenicznego, na bazie czystej artezyjskiej wody, wyjątkowych gatunkach drożdży piwnych powierzchniowej fermentacji, które nadają piwu przyjemny owocowo-korzenny aromat. Zawartość ekstraktu w brzeczce – 12,5%. Specjalna technologia warzenia pozwala na zachowanie korzystnych biologiczno-aktywnych substancji w trakcie całego procesu przygotowywania piwa. Przed jego spożyciem trzeba je koniecznie ochłodzić. Jest to piwo niefiltrowane. Najlepiej pić je w wysokim, uprzednio zwilżonym, kuflu. Zawartość alkoholu – 5,3%. Niestety trudno dostępne w handlu. charakterystyka zaczerpnięta z www.obolon.pl | | | Piwo Żywe warzone jest zgodnie z XVI wiecznym prawem czystości jedynie z najlepszych jakościowo, naturalnych słodów jęczmiennych, chmielu i wody, podczas tradycyjnego, wymagającego cierpliwości procesu. Niepasteryzowane, nie konserwowane chemicznie. Podczas kilkutygodniowego, powolnego dojrzewania w schłodzonych zbiornikach leżakowych, wykształca się pełnia smaku i niezwykła wyjątkowość. Dojrzałość i doskonałość Piwa Żywe widać na pierwszy rzut oka: urzekające złoto-bursztynową głębią, naturalnie utrzymującą się kremową czapą i drobnymi, będącymi efektem wyłącznie procesu dojrzewania, bąbelkami gazu podnoszącymi się na powierzchnię nieprzerwanie przez 10 do 15 minut. Wszystko tak pyszne, że trzeba je pić nie później niż 5 tygodni od daty rozlania. A co najważniejsze cały czas jest naturalne – bogate w mikroelementy zapewniające oprócz niezwykłego smaku, wyjątkowe walory zdrowotne. zaczerpnięto z www.browar-amber.pl |  | Grudziądzkie dobre piwo to wyjątkowe i jedno z nielicznie dostępnych na rynku, tradycyjne, prawdziwe piwo niepasteryzowane. To powrót do dawnych sprawdzonych tradycji piwowarstwa polskiego które znane są tylko starszym, doświadczonym piwoszom. Warzone jest tradycyjną metodą według starych sprawdzonych receptur. Do jego produkcji używane są tylko naturalne surowce najwyższej jakości bez żadnych sztucznych konserwantów i dodatków chemicznych wzmacniających zawartość alkoholu. Jest to wyjątkowe i niepowtarzalne piwo zachowujące wszystkie naturalne i biologiczne właściwości przez okres 45 dni.
Zawiera żywe szczepy szlachetnych drożdży przez co jest bogatym źródłem soli mineralnych i witamin z grupy B, które wzmacniają siły witalne, korzystnie wpływają na układ nerwowy, działają pobudzająco na układ trawienny. Zawarty w tym piwie chmiel i sole potasowe działają moczopędnie, przepłukując nerki z zalegającego w nich piasku i drobnych kamieni. Napój ten, zapobiega odkładaniu się skrzepów w arteriach krwionośnych, a więc chroni w pewnym stopniu przed zawałem serca i udarem. Taką opinię przedstawił prof. dr hab. med. Juliusz Wocjan specjalista neurochirurg zaczerpnięto z www.kunter.pl | | | |
|